Republika – Prąd W ramach…

Republika – Prąd

W ramach płynnego przechodzenia ze wpisu do wpisu, tym razem już tylko o muzyce. A właściwie o Republice.

W końcu udało mi się przeczytać kobyłę Leszka Gnoińskiego nt. toruńskiego zespołu. Ogólnie jest to rzecz jak najbardziej polecenia, napisana wartkim językiem, szybko się czyta i się nie przykrzy. Może w środku nie ma rzeczy powodujących opad szczęki, ale na pewno nie były to zmarnowane pieniądze.

Wydaje mi się, że w swoich wpisach zbyt dużo mówię o miłości do ładnych piosenek, a nie do konkretnych zjawisk. A to chyba nieuczciwe wobec zimnej fali.

Ten polski odprysk post-punku (czy tam nowej fali) chyba do końca życia pozostanie moim ulubionym (pod)gatunkiem muzycznym. I bardzo duża w tym zasługa Republiki. Co ciekawe, wyżej stawiam chyba Klausa Mitffocha i (przede wszystkim) Siekierę, ale z tych wszystkich zespołów to chyba ekipa Grzegorza Ciechowskiego niesie ze sobą najciekawsze rzeczy – w samym brzmieniu jak i w całej otoczce.

Bo tak naprawdę nie da się ukryć – polska nowa fala to tak naprawdę bezczelne kopiowanie z Zachodu. Ale mimo wszystko jest w tym coś, co stoi za sukcesem hmm… Wiedźmina (wiem, naprawdę dziwne porównanie). Mianowicie jej autentyczność, pewnego rodzaju swojskość (nie mylić tego z tym, że swojskie jest i disco polo), a przede wszystkim duch wspólnoty, który tworzył się w tych beznadziejnych latach 80. To wszystko brzmi trochę paradoksalnie, biorąc pod uwagę, że te wszystkie zespoły rozpadały się pod byle pretekstem.

Ale najciekawiej w tym wszystkim wypada końcowe brzmienie. Te nie zamierzone doskonałości czy lekki brud (sprzęt i warunki były jakie były, miałeś szczęście jak nagrałeś płytę) dodają temu wszystkiemu pewnego uroku i magnetyzmu, który u mnie wraz z upływem lat raczej nie spadnie.

PS. „Nowe sytuacje” to dalej 10/10, ale do dzisiaj zachodzę w głowę, jak Ciechowski mógł się zgodzić na nagranie „1984”.

#muzyka #polskamuzyka #postpunk #newwave #nowafala #coldwave #zimnafala

#ryszarddzejms2017